
- Zawsze, kiedy jest klasówka, jesteś nieobecny z powodu choroby babci- mówi nauczyciel do Krzysia.
-
Tak.
My też zaczynamy podejrzewać, że ona coś kombinuje...
***
- Jasiu, cieszysz się, że w tym roku idziesz do szkoły?
-
Ja
to tak sobie, ale za to moja pani cieszy się za nas oboje.
* * *
Zdenerwowany nauczyciel krzyczy do małego Kazia, który nie chce się uczyć:
-
Nawet
papier toaletowy wie, że aby być użytecznym, trzeba się rozwijać!
* * *
Jaś po sprawdzianie z matematyki pyta swego kolegę z ławki:
-
Ile
zadań rozwiązałeś?
-
Ani
jednego- wzdycha pytany.
-
To
źle, bo ja też ani jednego. I znowu nauczyciel nam powie, że od siebie
odpisywaliśmy.
* * *
- Dlaczego bijecie Michała- Krzyczy polonistka do dwójki uczniów.
-
Bo
źle napisał dyktando!
-
A
co was do obchodzi?
-
Jak
to co?! Przecież od niego odpisywaliśmy!
* * *
Nauczycielka oznajmia dzieciom podczas lekcji wychowawczej, że do rady klasy należy wybrać troje rodziców.
-
Ależ
proszę pani- dziwi się Jasiu- Przecież nikt z nas nie ma trojga rodziców...
* * *
- Jasiu, kto to był Mickiewicz, Słowacki, Kochanowski- pyta pani na lekcji polskiego.
-
Nie
wiem. A czy pani wie, kto to jest Zyga, Chudy i Bonzo? Odpowiada Jaś.
-
Nie,
nie wiem.
-
To
niech mnie pani swoją bandą nie straszy.
* * *
- Tato, dziś tylko ja odpowiedziałem na pytanie pani- chwali się Jacek po powrocie do domu.
-

Tak? A o co zapytała
pani?
-
Kto
nie odrobił zadania domowego.
* * *
- Jaki jest pożytek ze świni- pytają się w szkole Szymka.
-
Mięso,
tłuszcz, skóra- wymienia Szymon- aha, jeszcze przezwisko...
* * *
Nauczyciel do ucznia, który ma właśnie odpowiadać:
-
Dlaczego
tak się denerwujesz? Czy obawiasz się moich pytań?
-
Nie.
raczej obawiam się swoich odpowiedzi.
* * *
Na lekcji religii katechetka pyta dzieci:
-
Które
z was chce iść do nieba?
Wszystkie dzieci głośno krzyczą „ja, ja, ja” i
podnoszą ręce. Tylko Jasiu siedzi i nic nie mówi.
-
Jasiu,
ty nie chcesz iść do nieba? Pyta zdziwiona pani.
-
Chcę,
ale nie mogę. Obiecałem, że zaraz po lekcjach wrócę do domu...
* * *
Na lekcji w innej klasie ta sama pani chce wytłumaczyć dzieciom złożone pojęcie cudu. Opowiada więc: Pewien pan wyskoczył przez okno z 5 piętra. Spadł na beton i nic mu się nie stało. Jak takie zdarzenie możemy nazwać?
-
Przypadkiem- odpowiada Jaś.
-
No
dobrze. Ale gdyby ów pan wyskoczył z okna po raz drugi, i też nic by się nie
stało?
-
To
byłoby już szczęście...
-
A
gdyby wyskoczył po raz trzeci z takim samym skutkiem.
-
To
ja bym powiedział, że ten pan wpadł w nałóg...
ZWARIOWANYCH ZAGADEK ciąg dalszy
Jakie zwierzę wydaje taki odgłos: „uhhh”, „uhhh”?
-
Sowa,
gdy leci do tyłu.
* * *
Czy ćmy latają w dzień?
-
Tak,
ale tylko wtedy, gdy jest zaćmienie Słońca.
* * *
Jaka jest najszybsza rasa kotów?
-
Koty
spadające z dachu.
* * *
Co mówi wąż do krowy?
-
Sssspadaj!
Co krowa mu odpowiada?
-
Muuuuszę?
* * *
O co prosi szkielet w barze?
-
O
coś do picia i o ścierkę do wytarcia podłogi.
* * *
Rysunek i zagadki przygotowała Magda
Mrokoń